Nowości

Po co się uczyć matematyki? Po co Ci matematyka?

25.11.2020

„Matematyka jest głupia!”

„Gdzie mi się to przyda w życiu?!”

„Po co matematyka jest obowiązkowa na maturze?!”

„I tak jak skończę szkołę ani razu nie będę liczyć delty!”

Może słyszałeś takie stwierdzenia  albo nawet sam masz podobne zdanie?

Jeśli wolisz wersję filmową tego artykułu znajdziesz ją tutaj.

Czy to prawda, że z dużej części matematycznej wiedzy, której nabywasz w szkole nie skorzystasz w dorosłym życiu? Odpowiem Ci, że tak! Masz rację, że jeśli nie będziesz pracować w szkole jako nauczyciel, ani na uczelni jako wykładowca to jest duże prawdopodobieństwo tego, że nigdy w życiu jeśli opuścisz mury swojej szkoły nie będziesz więcej liczył delty, korzystał z twierdzenia Talesa, obliczał kąta padania promieni słonecznych, liczył prawdopodobieństwo wypadnięcia oczek na kostce i tym podobnych rzeczy. Masz zupełną rację!

Ale czy to oznacza, że nauka matematyki jest bez sensu i jest to strata czasu?

Absolutnie nie! I powiem Ci dlaczego tak myślę i dlaczego moim zdaniem najzwyczajniej na świecie opłaca Ci się zmienić nastawienie do matematyki! Tak, dobrze czytasz – to jest dla Ciebie opłacalne, a korzyści z tego będziesz odczuwał przez całe swoje dorosłe życie.

Ja jako nauczyciel matematyki powinnam powiedzieć, że moim zdaniem matematyka to najważniejszy przedmiot w szkole. I wiesz co? Nie zaskoczę Cię. Tak właśnie uważam. Matematyka, język polski i język obcy są to te przedmioty, które są moim zdaniem najistotniejsze w Twoim dorosłym życiu. I wiem, że system szkolnictwa w Polsce i nie tylko jest bardzo daleki od ideału, a program nauczania jest ułożony w taki sposób, że zawiera ogrom niepotrzebnych informacji. Tak, prawdą też jest to, że podręczniki szczególnie do matematyki często napisane są w taki sposób, że nic nie można z nich zrozumieć – a co dopiero się czegoś nauczyć. Prawdą jest też fakt, że być może lekcje w Twojej szkole są prowadzone w tak nudny sposób, że oczy aż same się zamykają, ale czy to są wystarczające powody, żeby olać matematykę?

Jak ja na to patrzę?

Powiem Ci jaki jest mój sposób patrzenia na tą kwestię. Mam nadzieję, że po tym artykule chociaż przemyślisz swoje nastawienie i przewartościujesz co Ci się bardziej opłaca. Nie jest żadnym odkryciem, że każdy człowiek ma dwie półkule mózgu. Wiemy też, ze prawa i lewa półkula mają różne zadania.

mózg matematyka

I o ile prawa półkula jest niesamowicie istotna, odpowiada za wyobraźnię, kreatywność, intuicję i wiele bardzo ważnych zdolności, to lewa półkula odpowiada za logiczne myślenie, analizę, planowanie, dostrzeganie różnic, porządkowanie danych i za inne ważne umiejętności. I okazuje się, że matematyka bardzo pomaga Ci w rozwoju tej ważnej lewej półkuli. Dlatego w pełni się z tobą zgadzam, że w dorosłym życiu nie będziesz raczej liczyć delty, ale ucząc się jej w szkole możesz rozwinąć w sobie zdolność logicznego myślenia i łączenia faktów, dedukcji, planowania, rozwiązania problemów, porządkowania danych a te umiejętności ogromnie przydadzą Ci się w dorosłym życiu. Czy już wiesz co mam na myśli?

Nie traktuj matematyki jako wiedzy samej w sobie – ona Ci się w dużej części nie przyda, ale jest to świetny sposób na rozwinięcie swojej lewej półkuli mózgu. A ona przydaje się na każdym kroku w dorosłym życiu. Jeśli dobrze wyćwiczysz swoją lewą półkulę w dorosłym życiu może się okazać że szybciej będziesz rozwiązywał problemy, będziesz lepiej łączył fakty, będziesz szybciej uczył się nowych rzeczy i umiejętności, będziesz potrafił szacować w głowie różne wyniki co sprawi, że będziesz sprawniej podejmował decyzje! Matematyczne problemy mogą pomóc Ci rozwiązywać inne trudne sytuacje życiowe, które mogą na pierwszy rzut oka wydawać się bez wyjścia. Czy to nie są wystarczające powody, żeby przyłożyć się do nauki matematyki?:D

Lekcje matematyki – inwestycja w umysł

Potraktuj lekcje matematyki jako inwestycję w swój umysł a nie tylko naukę głupich wzorów i podstawianie do nich danych! Matematyka naprawdę potrafi być ciekawa i zajmująca, ale tylko wtedy kiedy dasz jej szansę i zaczniesz ją rozumieć. Prawda, że człowiek jakoś tak działa że lubi robić to co mu dobrze wychodzi i w czym jest wyjątkowo dobry? Tak więc spróbuj opanować jakiś wybrany przez siebie dział w matematyce i zobacz, że naprawdę możesz go opanować w 100% i umieć wykonywać z niego każde zadanie! Spróbuj rozwiązywać kolejne zadania i z zaskoczeniem sprawdzać wyniki, że zgadzają się z odpowiedziami!

Zdradzę Ci coś jeszcze! Im lepiej opanujesz jakikolwiek przedmiot, skupmy się na matematyce ale równie dobrze może być to każdy inny, tym bardziej wzrośnie Twoja zdrowa pewność siebie, a to jest również bardzo istotne w całej Twojej edukacji.

Tak więc potraktuj lekcje matematyki jako inwestycję czasu w Twój rozwój lewej półkuli – to wszystko. A rozwiniesz ją wtedy, kiedy nie będziesz próbował wkuwać wszystkiego na pamięć – bo to nic nie uczy, ale kiedy będziesz próbował kojarzyć fakty, łączyć nową wiedzę z tym co już wiesz, rozwiązywać zagadki matematyczne i myśleć nieszablonowo. Potraktuj to jako fajną, ciekawą zabawę, a gwarantuję Ci, że lekcje matematyki już nigdy nie będą nudne!

Matematyka jak gra

Potraktuj matematykę jak grę, w której w każdym kolejnym temacie musisz nauczyć się nowego schematu, nowej drogi, bo przecież czy nie o to chodzi w matematyce?:) A kto nie lubi grać w gry? Znasz kogoś takiego? Bo ja chyba nie. Zadawaj sobie pytania, dlaczego to robi się w taki sposób, a tamto zadanie w inny? Czym one się różnią? Zapamiętuj schematy postępowania. Matematyka to taka trochę liczbowa łamigłówka i dużo osób jej nie lubi bo nie można jej wykuć. Ale w tym jej właśnie całe piękno! Nie musisz nic wykuwać na pamięć! Prawie wszystkie wzory których potrzebujesz znajdziesz w tablicach maturalnych pisząc maturę – jedyne co decyduje o Twoim zdaniu lub nie to Twoja umiejętność zauważania schematów i rozwiązywania zadań a tego można się nauczyć w łatwy i przyjemny sposób.

Spróbuj więc zmienić swoje podejście do matematyki – że jest to trening rozwojowy dla Twojej lewej półkuli, że jest to gra w zauważanie schematów i bądź w tej grze jak najlepszy tylko potrafisz!

Jeśli natomiast masz zaległości w matematyce i nie rozumiesz aktualnych tematów – koniecznie musisz załatać dziury w swojej matematycznej wiedzy. Bez uzupełnienia braków ta matematyczna gra prędzej Cię zirytuje niż da jakąkolwiek przyjemność. Tak więc postanów sobie przed samym sobą, że najpierw niezwłocznie nadrobisz braki w wiedzy i podejdziesz od tej pory do matematyki nie traktując jej jak zło konieczne ale jak do ciekawej gry, na której to każda kolejna lekcja odsłania Ci kolejny brakujący element układanki.

Jeśli jednak nie wiesz od czego zacząć w uzupełnianiu matematycznych braków pomocne mogą okazać się moje kursy.

Tak więc życzę Ci powodzenia w Twojej matematycznej grze i odkrywania ukrytego potencjału Twojej lewej półkuli!

Moje kursy dla szkoły podstawowej znajdziesz tutaj, a jeśli szukasz czegoś dla liceum i technikum – zapraszam tutaj.

3 odpowiedzi

  1. A z Pani metodą nauczania matematyka stała się jeszcze bardziej zrozumiała i teraz dopiero to widać, jak świetnie rozwija naszą lewą półkulę!

  2. Ja uważam, że Pani nie jest jednak do końca obiektywna. Dlaczego? Ponieważ Pani matematykę po prostu lubi. To jest Pani pasja, hobby, coś, co sprawia przyjemność. Nie oznacza to, że ktoś musi lubić i rozumieć matematykę. Bo wcale nie musi, jak również to, że nie lubi i nauka matematyki przychodzi mi z trudnością nie musi oznaczać, że ten ktoś jest leniwy, głupi, mało inteligentny czy ma źle podejście. Ja osobiście przez całą edukację nienawidziłem matematyki. Oprócz czasów w podstawówce, kiedy miałem 4, później zjazd niesamowity i nie kumałem prawie nic. Jak było 3 z klasówki, to był cud i mega wynik. Miałem korepetycje i głównie dzięki temu udawało mi się mieć 2 i nie mieć na koniec 1. Maturę też zdałem na ponad 60%, ale dzięki korepetycjom. Jednak to była udręka. Dla humanistów z reguły to jest udręka i nie zmieni tego to, co Pani pisze. Nie poradziłbym sobie sam, bez pomocy. A skoro tak słabo mi szło i miałem same dwóje, to chyba nigdy tej matmy szczególnie nie rozumiałem. W jaki więc sposób pomogło mi to w moim dorosłym życiu? To, że na siłę wkuwałem durne wzory, które nigdy w życiu do niczego się nie przydadzą, stresowałem się całą edukację tym przedmiotem i ledwo miałem 2, bo nauka jej szła mi bardzo topornie? Nie sądzę, bym w ten sposób rozwinął sobie lewą półkulę mózgu. Proszę mi wierzyć, że pomimo mojej niechęci do matematyki i braku jej zrozumienia, umiem rozwiązywać skomplikowane problemy, z którymi codziennie w dorosłym życiu się spotykam. I w żaden sposób nie pomogła mi w tym matematyka, której nigdy nie rozumiałem i zawsze nienawidziłem. Jestem osobą, która zawsze ma pomysł jak rozwiązać problem, radzę sobie z kłopotami i potrafię logicznie kombinować. A byłem i jestem humanistą. Do tego wcale nie jest potrzebna sympatia do tej nauki, ani jej zrozumienie. Mam wrażenie, że część te tego, co tutaj jest napisane, to populistyczne coachingowe banały, typu uwierz w siebie, matma jest dla każdego, każdy może to zrozumieć i polubić, wystarczy chcieć i dać jej szansę i się zaciekawić 😀 Równie dobrze ktoś może tak samo mówić o analizowaniu 300 letniej poezji i interpretacji co autor miał na myśli w swoim wierszu na języku polskim. Przecież to takie potrzebne w dorosłym życiu, codziennie to nabyte doświadczenie wykorzystuje w życiu zawodowym, rodzinnym i towarzyskim. Zupełnie tak samo jak to kombinowanie i pot na czole przy liczeniu na matematyce. Proszę Pani, nikt nie musi lubić i rozumieć matematyki, bo każdy jest inny. Jeśli ktoś nie lubi, to nie lubi. Jeśli nie rozumie, to nie rozumie i nie musi zrozumieć. Będzie się meczył, tak jak ja i tysiące innych osób, ale przebrnie. I jak już będzie po wszystkim, z całą pewnością w jego życiu po matmie nie będzie śladu. A policzyć coś? Moja inteligencja wystarczy mi do tego, by nikt mnie nie oszukał, pieniądze liczyć umiem. I to jest bardzo ważne. Tylko do tego nie potrzebuję wzorów, tylko absolutnych podstaw. Pozdrawiam.

  3. Dodam jeszcze, że ogólnie edukacja w szkole, poziom nauczania i sens w tym wszystkim jest po prostu znikomy. Widzę to teraz, z perspektywy czasu, jak mogę na wszystko spojrzeć z boku, z dystansu. To, czego się nauczyłem w szkole, przydaje mi się w życiu dorosłym w niewielkim ułamku. Angielski, owszem. Dodawanie i odejmowanie i procenty, które liczę na kalkulatorze. Ortografia. I tyle. Nic więcej w życiu dorosłym mi się nie przydaje. Tak jak większości innych osób, które znam. Nauka w szkole i nawet najlepsze oceny nie dają absolutnie żadnej gwarancji sukcesu w życiu. Można być w szkole największym głąbem z pozoru i mieć ze wszystkiego 2, włącznie z matematyką, a sukces osiągnąć większy niż największe kujony, co to wszystko zawsze rozumiały i rozwijały wszystkie półkule mózgu. Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Ostatnio na blogu

13.09.2022
Już prawie... 70%

🔥 Wspólne rozwiązywanie próbnego arkusza do matury z matematyki

🔥 Arkusz próbny do pobrania

🔥 Przydatne wzory, których nie ma w tablicach maturalnych

🔥 Darmowe szkolenie jak zdać poprawkę z matmy bez stresu i korków na ostatnią chwilę

Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji o nowościach, promocjach, produktach i usługach skutecznekorepetycje.com. Twoje dane będą przetwarzane do celów związanych z wysyłką newslettera. Administratorem danych osobowych będzie Paulina Miś. Szczegóły: polityka prywatności